::księga gości::

2009
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień


I like that
Nie odzywa się już ponad miesiąc.
Czasem, jak siedzę na kiblu, to o nim myślę.

flanela 2009-11-08 20:50:11
skomentuj (0)
Sepultura- Angel
Syndrom człowieka wypalonego; przemęczonego nędzarza z opętańczą pustką w oczach. Syndrom nędzarza kładącego się na torach kolejowych. Wiejcie Wszechwichury. Wyjcie syreny. Urywajcie się, mosiężne dzwony, z łańcuchów ludzkiego uciemiężenia. Najlepiej boleśnie. Bez patosu. Bez homeryckich środków wyrazu. Syndrom człowieka wypalonego pojawił się całkiem nieprzypadkowo. Dymową atmosferą gromadził się wokół mnie przez lat cztery, by w końcu wsunąć się głębokim haustem do gardła, rozrywając trzewia, miażdżąc mózg oraz wykrzywiając palce do granic możliwości.


By zapomnieć o syndromie człowieka wypalonego, rozpaczliwie imam się nadmiernej ilości zajęć. Nowe poprzecki montuję w drabinie braku chęci i motywacji do działania. Kłody pod nogi sobie rzucam, by tylko nie mieć czasu na odpoczynek, na zabawę, na sen, na seks.

Dzielnie walczę z syndromem człowieka wypalonego, tzn. od rana do wieczora pracuję. później, dla kogoś tam, poszę milion pięćset sto dziewięćset referatów, sztampowych zresztą i paskudnie przesyconych wyjałowioną z uczuć, akademicką, do niczego w życiu się nie przydającą wiedzą. W ramach odpoczynku, dla kogoś tam innego, pisuję natchnione poetycką nutą plany zajęć; konspekty wykrzywiania psychiki dzieci w wieku przedszkolnym oraz wczesnoszkolnym. Weekendy najczęściej spędzam albo w szkole, albo na kanapie- rozwiązując 30 tysięcy zadań, dla kogoś tam nr 3. Siedząc na klozetowej muszli, skrupulatnie obmyślam temat i plan reportażu, który mam napisać dla kogoś tam nr 4.... Z kolei myjąc zęby, wzruszam ramionami na widok wynędzniałego człowieka w lustrze. Na widok twarzy rozszarpanej wyuczonym brakiem asertywności. Żeby nie ulegać syndromowi człowieka wypalonego nawet przez 5 min., dodatkowe zajęcie sobie znalazłam. Zajęcie "nad-nad-nad-nad-dodatkowe-do-potęgi-n". Mianowicie... pissę jednocześnie dwie matury. To znaczy w chwulu obecnej czytam książki potrzebne mi do przygotowania tejże matury dla kogoś tam nr5 i kogoś tam nr 6. Na razie książek jest 8, z czego trzy mam za sobą. To tyle odnoście pierwszego tematu...

A co do mojej pracy magisterskiej, to... innym razem o niej napiszę, bo teraz nie mam czasu.
Na zakończenie dodać pragnę, że jestem przekonana, iż niedługo milosierny los zrekompensuje mi aktualne straty duchowo-materialne. Jestem też przekonana, że niedługo przyjdzie czs snu, czas odpoczynku, czas-mam-w-dupie-to-co-się-ze-mną-dzieje. Bzzzz.
I to będzie pigułka.
Będzie szybko, łatwo i bezboleśnie.
Nagle w tunelu zobaczę światło.


flanela 2009-11-04 22:39:49
skomentuj (0)
Prawdopodobnie wracam do formy

Owszem, czasem ulegam zbiorowej histerii i chowam głowę zaciszu wnętrza klozetu.
Tak sobie spokojnie wylewam wnętrzności, kaszlę, wylewam i śpiewam.
Wszystko jest pod kontrolą. Jeszcze nie straciłam przytomności.
No, wszystko jest cacy, psze państwa, dopóki, doputy czyjaś oślizła główka nie zacznie zaglądać mi przez ramię. Wtedy zaczynają się igrzyska. Istna walka o miejsce do charyzmatycznego chlustania. Przepychanki. Kto jest bardziej śmiały? Kto więcej wychlusta?
Kto będzie się przy tym głośniej smiał?
Co było dalej?
Adriaaaannooo?




flanela 2009-10-25 20:50:53
skomentuj (1)
Hey- Zeroekran
Halo??? Czy to tylko ja się tak tłukę po nocach? Niemożliwe... Przecież jeszcze muszą istnieć jakieś zdrowe jednostki w tym cholernym społeczeństwie... Zacznijcie w końcu myśleć, [Głos Boga: Thinkin] wy opuchłe od snu śpioszki szkarłatne! Zacznijcie myśleć, a odkryjecie nieznane wam dotąd poziomy egzystencji. Szzzz... To te fale poniżej poziomu... Szzz... Depresja czy jakoś tak... Zakłócenia w każdym razie... i nie słychać zbyt dobrze... dlatego trzeba myśleć, żeby zrozumieć. Thinkin! Powtarzam- Zacznijcie myśleć, a świat nie będzie taki jak wcześniej. P.S. Zeroegran przywłaszczyłam sobie. Dawno temu. Won od koryta. Psychiczne zmory karmcie własnym mięsem. Ale najpierw... fynkyn. Fynkyn.

flanela 2009-09-19 04:35:29
skomentuj (0)
O Gacusiu
Dzisiaj Gacuś wymiotował na parapecie.
Pobiegłam po miskę, żeby mógł się do niej schafciać.

Robił tak: Khe, kheeee, kheeeeeEE E - i zaczął się dusić.

Myślałam, że mi pies umrze. Ale nie chciał, skubaniec. Wiedział, że na kolację będzie jajecznica.

flanela 2009-09-10 20:13:06
skomentuj (1)
linki
anula
luna
szmata
elka-gra
kaćka
malaja